SOK BRZOZOWY



          Na przedwiośniu, gdy nocą jeszcze chwyta mróz, ale dniem temperatury są dodatnie i śnieg topnieje, brzozy, a także klony i graby zaczynają obficie wydzielać słodkawy sok ze zranionych miejsc. Dzieje się tak dlatego, że korzenie podają wodę z rozmarzającej gleby, a w roślinie przechodzącej ze stanu spoczynku do aktywności substancje zapasowe ulegają przekształceniu w związki rozpuszczalne i są transportowane przez tkanki przewodzące drzewa do rozwijających się pączków. Im wyżej znajduje się woda, tym więcej rozpuszcza się w niej cukrów, im wyżej położone jest skaleczenie, tym słodszy jest sok, który z niego cieknie. Zjawisko to trwa krótko - zazwyczaj około trzech tygodni (w zależności od pogody). (Np. w Wetlinie [Bieszczady] w latach 1991 oraz 1994 ruszyły soki w brzozach 13 marca.) Sezon kończy się, gdy liście brzóz osiągną wielkość monety jednogroszowej. Wtedy wypływający sok burzy się i pieni.

Właściwość obfitego wydzielania smacznego, słodkawego soku przez brzozy i inne drzewa była znana od dawna i wykorzystywana w różnych krajach, przez ludzi mieszkających w pobliżu lasów i zagajników. Z czasem zaczęto pozyskiwać sok na skalę przemysłową - brzozowy w Rosji, klonowy we wschodniej części Ameryki Północnej i Kanadzie. W Rosji, gdzie pozyskiwanie soku brzozowego ma długą tradycję, a drzewostany brzozowe zajmują olbrzymie obszary, produkuje się z niego różne napoje: kwasy, syropy i wina. Także często można kupić sok pasteryzowany, z niewielkim dodatkiem kwasu cytrynowego i cukru. W Polsce tradycje przemysłowego wykorzystania soku są niewielkie.

          Sok brzozowy jest bezbarwną, przeźroczystą cieczą, o słabo wyczuwalnym, ale przyjemnym smaku. Zawiera cukry (glukoza i fruktoza) w ilości najczęściej 0,7 do 0,8%, niekiedy do 2, a nawet 2,5%. Także kwasy organiczne w ilości około 0,1 do 0,2%, garbniki, oraz mikroelementy (łącznie ok. 0,03 do 0,07%) takie jak potas, wapń, żelazo, miedź, fosfor i inne. Nie ma zapachu, ale chłonie wszelkie zapachy z otoczenia bardzo "łapczywie", jeszcze w większym stopniu niż mleko. W soku znajdują się także witaminy z grupy B, rozpuszczalne w wodzie, ale w niewielkich ilościach.

          Aby jednorazowo zebrać nieco soku brzozowego, można obciąć koniec zwisającej gałęzi brzozy i przywiązać do niej butelkę lub inne naczynie. Chcąc pozyskać większe ilości soku, należy w pniu drzewa na wysokości ok. 0,5 m. (najlepiej w praktyce na wysokości naszego kolana) wywiercić otwór. Drewno brzozy jest twarde i wiele wiertarek się poddaje, a ponieważ są zasilane prądem można próbować wiercić otwory tylko w pobliżu domu. Moim zdaniem najlepiej posłużyć się "korbą stolarską", tylko trzeba wcześniej trzon wiertła zeszlifować tak, aby pasował do jej uchwytu. Wiertło winno być bardzo ostre, najlepiej nowe. Dla otrzymania soku wybieramy brzozy o grubości nie mniejszej niż 20 cm, zdrowe, nie rosnące na błotach (w tym wypadku sok będzie zawierał mniej substancji rozpuszczalnych z cukrem włącznie). Przed przystąpieniem do wiercenia siekierką ostrożnie (aby nie pokaleczyć za bardzo drzewa) usuwamy grubą korę na przestrzeni 5 na 5 cm, a następnie pośrodku wiercimy otwór o średnicy 1 cm na głębokość 2 do 3 cm (gdy drzewo jest przeznaczone do wycinki w ciągu kilku najbliższych lat możemy zwiększyć głębokość wiercenia do 5 cm) prostopadle do osi pnia. Ważne jest także usytuowanie otworu względem stron świata. Najwięcej soku uzyskamy z otworu skierowanego na północ. Otwór wywiercony w brzozie wystarcza na cały okres zbierania soku, w przeciwieństwie do klonu, gdzie trzeba codziennie wiercić nowy otwór. W wywiercony otwór wciskamy metalową lub plastykową rurkę, której drugi koniec wkładamy do niżej ustawionego naczynia. Ja stosowałem 10 cm rurki miedziane (najnowsza literatura zaleca stal nierdzewną) oraz wężyki plastykowe dopuszczone do kontaktu z żywnością. Wielkość naczynia powinna być dostosowana do ilości wypływającego soku. Duże drzewo, rosnące na wilgotnym miejscu może przez noc z jednego otworu wylać ponad 2 litry soku, a w ciągu dnia jeszcze więcej. Jak wiadomo, zranione drzewo narażone jest na atak grzybów. Dlatego też, wszystkie skaleczenia na pniu drzewa szybko smarujemy maścią ogrodniczą. Tak samo uszczelniamy wstawioną w otwór rurkę. Naczynie w którym zbiera się sok opróżniamy (w zależności od jego wielkości i wydajności otworu) co najmniej raz dziennie. Jeśli chcemy przeprowadzić kurację sokiem brzozowym i pić świeży sok, to najlepiej to robić trzy razy dziennie. Z jednego drzewa za sezon można otrzymać 100 do 130 i więcej litrów soku, po 5 do 6 litrów dziennie. Najwięcej soku daje brzoza płacząca. Łatwo można sprawdzić, czy soki już ruszyły - nakłuwamy pień drzewa szydłem. Jeśli ukaże się kropla soku - to znak, że można już pobierać sok.

Zbiór soku można przeprowadzać i na świeżych pniach podczas wyrębu (także pniach drzew ściętych zimą). W tym celu na pniu tworzymy nachylony rowek, po którym sok ścieka najpierw w metalowy odbiornik a następnie w podstawione naczynie. Z pni otrzymujemy 2,5 do 4,4 razy więcej soku, niż z rosnących drzew, ponieważ w tym wypadku wykorzystujemy wszystek sok drzewa.

Po zakończeniu pobierania soku należy wywiercony otwór szczelnie zatkać. Literatura przedmiotu poleca używanie w tym celu plastycznej gliny, ja wypróbowałem z bardzo dobrym skutkiem plastelinę dla dzieci, nietoksyczną, dostępną przez okrągły rok w sklepach papierniczych. Należy mieć na uwadze, że w miarę zarastania otworu plastelina jest z niego wypychana. Dlatego należy co kilka miesięcy brzozę odwiedzać i poprawiać plastelinowy "opatrunek". Jeśli chce się mieć niemal stuprocentową gwarancję, że drzewo nie zachoruje, trzeba zastąpić maść ogrodniczą - maścią propolisową (do kupienia w aptekach).

          Sok brzozowy jest nietrwały. Już po dwóch, najwyżej pięciu dniach kwaśnieje i nie nadaje się do spożycia. Są różne metody jego konserwacji - ja stosowałem najprostszą, wygotowywanie nadmiaru wody. Na piec w kuchni stawiałem duży garnek, do którego dolewałem soku. Sok się gotował i wyparowywał wodę aż powstał syrop, bardzo smaczny jako dodatek do herbaty i nie tylko. Przy tej metodzie należy pamiętać, że jeśli w danym pomieszczeniu jest jakiś wyczuwalny zapach, np. myszy, chemikaliów, benzyny itp. to po kilku dniach zgęstniały sok będzie śmierdział i nie będzie się nadawał do spożycia. Jako ciekawostkę mogę podać, że Rosjanie w warunkach domowych fermentują sok w beczkach stojących w piwnicach. Do beczki nasypują warstwę nasion owsa, które szybko kiełkują. Sfermentowany sok zlewa się przez otwór w dolnej części beczki.

          Według tradycyjnej medycyny chińskiej świeży sok brzozowy działa oczyszczająco i dostarcza ogromne ilości energii życiowej. Ma on rewelacyjne właściwości oczyszczania wątroby, daje wspaniałą elastyczną skórę, leczy trądzik, przyspiesza porost włosów. Do pielęgnacji włosów stosuje się go zewnętrznie w połączeniu z alkoholem w proporcji 1 : 1. Czas trwania kuracji może być dowolny, nie ma obawy przedawkowania.

          Medycyna naturalna leczy świeżym sokiem brzozowym podagrę, artretyzm, dnę (reumatyzm), szkorbut, obrzęki, anemię po zranieniach, długo nie gojące się rany, wrzody różnego pochodzenia, anginę oraz stosuje jako środek moczopędny i ogólnie wzmacniający. Zewnętrznie przy egzemach oraz do mycia twarzy przy wągrach i plamach. Zaleca się nie przekraczać 3 szklanek soku wypijanego w ciągu dnia.

(Wiele się pisze o soku brzozowym, ale zazwyczaj mało konkretnie. Ja po przestudiowaniu dostępnej literatury, przez kilka lat praktycznie zbierałem sok.)

(Na podstawie własnego doświadczenia oraz książek:

Grochowski Wiesław: "Uboczna produkcja leśna", PWN, W-wa 1990.;

Atrochin W.G. Sołoduchin E.D.: "Lesnaja chriestomatija", Lesnaja Promyszlennost, Moskwa 1988.

Diolosa C., Kalmus M.: "Chiny, kuchnia... tajemnice medycyny", Source s.c., Katowice 1994. )



Wróć do Strony Głównej

Moja strona - dorobek autorski © 2002 Jan P. Cieciński